Zastanawiam się gdzie przebiega granica pomiędzy własnym, a wspólnym. Gdzie graniczy to, co jest naszą “pasją“, z tym, co zwykle zwane jest “obowiązkiem“.
Pytanie też zahacza o kwestię: czym różni się bycie parą, od bycia małżeństwem. Teraz dopiero poczułam tą różnicę. I nie chodzi o wspólne mieszkanie, rachunki…
Osoba, która wkradła się do mojego domu, siejąc spustoszenie, zarzuciła mi, że niszczę to, co kocha Michał, facet mojego życia i od ponad roku mąż. Zarzuciła mi, że zabrałam mu “pasję“, odcinam go od ludzi (czyli od niej?), wysysam z niego energię…
Doszłam do wniosku, że jeżeli tak jest rzeczywiście, to sama nie mam zamiaru tkwić w takim związku. Zadzwoniłam więc do niego i zapytałam, jak on to postrzega i czy naprawdę jest tak, jak ona twierdzi. Odpowiedział w taki sposób, że zaskoczył mnie całkowicie. Pozytywnie. I pokazał mi tą różnicę, której osoba niezamężna nie pojmie.
Decydując się na ślub, trzeba wiedzieć, że to jest to, pewne świadome poświęcenie i zgoda na wspólne działanie, podejmowanie decyzji.
Aż chce się powiedzieć w takim razie: zawistna kobieto, do jasnej cholery, żeniąc się, Michał wiedział co robi! I skoro miał przez ciebie tyle okazji, żeby to zakończyć, czemu tego nie zrobił?
Odpowiedzi brak.
under
Marta
Wtorek z Martą. Piękna z niej kobieta, prawda? Poza tym, że jest fotografem, potrafi też stanąć po drugiej stronie aparatu i wyjść niesamowicie.
A Red Willy wzbudza ogólną sensację i zachwyt.
auto
O co chodzi z tym blogiem, co? Po co tu jestem, po co to robię? Powiem ci. To moje oczyszczenie. Latami próbowano wmówić mi, że moje racje i moje uczucia nie są ważne. A ja chcę czuć i chcę potrafić to okazywać. Sytuacja życiowa zmusiła mnie to stoickiego spokoju. Ostatnio nawet zaczęło brakować łez. Radosne rzeczy zwykły być epizodami. Ale moja wrodzona przewrotność, złośliwość mówi: nie pozwolę. Chcę się cieszyć tym, że dziś jadę do miasta, z którego udało mi się wydostać. Dla Ciebie, Kocie, i dzięki Tobie też. Chcę się cieszyć moimi trzema współlokatorami, śnić, chodzić w deszczu i czytać piękne książki. I chcę móc powiedzieć: mam duszę. Nie tylko niewinnie zazdrościć innym, którzy potrafią ją mieć. Bo mam duszę. I dziękuję osobą, które mi o tym przypomniały. Kasiu, Aśku, Joasiu…
Oddycham.
A niektóre rzeczy idą z dymem. Nieraz mosty, uczucia, a nieraz może nawet złe wspomnienia.












